czwartek, 8 sierpnia 2013

rozdział 1

Jak zawsze obudziłam się w środku nocy z przeczuciem że coś się stało. Ubrałam szlafrok, założyłam kapcie i wyszłam na dwór. Na końcu molo stało 5 chłopaków. Każdy miał na głowie kaptur więc nie rozpoznałam kto to. Starałam się iść cicho, ale przez przypadek nadepnęłam na skrzypiącą deskę a chłopacy mnie usłyszeli. Odwrócili się od razu w moją stronę i zaczęli śmiać. Nie wiedziałam o co im chodzi. Po kilku sekundach postanowiłam podejść do nich i spytać się o co chodzi.
-Najwyżej. – pomyślałam.
Po chwili byłam już obok nich.
-Kim jesteście ? –spytałam.
-Mężczyznami – odparł jeden z tajemniczym uśmieszkiem. Pod kapturem skrywały się jego blond włosy.
-A tak na serio ?
-No przecież nie udajemy że nimi jesteśmy – odpowiedział inny.
-Dobra, wierzę wam że nimi jesteście ale powiedzcie mi co tu robicie o tej godzinie i czego chcecie.
-Przyszliśmy po prostu obejrzeć morze nocą, bo wtedy jest takie spokojne i ogólnie – powiedział następny ściągając kaptur. Pod kapturem skrywały się krótkie włosy, obcięte na ‘łyso’.
-Wiecie, kogoś mi przypominacie.
-Nie możliwe, przecież pierwszy raz się widzimy – odpowiedział następny chłopak i ściągnął kaptur pod którym znajdowały się bujne loczki.
Po chwili dwójka pozostałych chłopaków też je ściągnęła.
-No na serio, znam was ! – krzyknęłam.
-Ciii… - cała piątka mnie uciszyła.
-Możemy przespać się u ciebie do domu ? –spytał Harry.
-Nie macie swojego ? – spytałam.
-No mamy, tylko że jakieś 250 km stąd – powiedział chłopak z którym jeszcze nie rozmawiałam – Zayn.
-No dobra, ale jak wy to sobie wyobrażacie ? Mam wpuścić do domu pięciu mężczyzn których w ogóle nie znam ?
-Chyba znasz i to bardzo dobrze – powiedział Harry wskazując czerwoną wstążkę na mojej ręce.
-No tak – odpowiedziałam zawstydzona.
-Widzisz, znasz nas. A tak w ogóle to jesteś nadzwyczaj spokojną fanką. Minęło już jakieś 10 min. a ty nadal nie rzuciłaś się nam na szyję, nie zrobiłaś sobie z nami zdjęcia ani nic podobnego – powiedział Liam.
-Gdybym straciła nad sobą kontrolę już dawno zrobiłabym gorsze rzeczy. Moglibyście nawet siedzieć związani w mojej piwnicy – powiedziałam śmiejąc się.
-To nawet się cieszymy że nic nam nie zrobiłaś – powiedział Zayn nie kryjąc śmiechu.
Po chwili reszta dołączyła do mnie i do chłopaka.
-No dobra, nie będziemy tu tak na tym molo siedzieć, wejdźcie do środka, zapraszam – powiedziałam z uśmiechem.
-Jeśli pozwalasz, to skorzystamy – oznajmił Liam.
W drodze do domu ciągle powtarzałam im jak to ja ich kocham itp. Ostrzegłam ich też żeby nie wchodzili do mojego pokoju jeśli nie lubią zbyt wielu swoich zdjęć na ścianach. Wszyscy zaczęli się śmiać.
-No co – powiedziałam.
-Nie, nic – odpowiedział Harry.
Po chwili weszliśmy do mojego domu.
-Witajcie w moich skromnych progach ! – oznajmiłam.
-Skromne to one aż tak nie są – powiedział Zayn wskazując na wielką plazmę na ścianie, wielką skórzaną kanapę i inne podobne rzeczy.
-Tak się tylko mówi – odpowiedziałam ze śmiechem.
-No to teraz dostaniesz od każdego z nas małego buziaczka w policzek.
-Nie musicie.
-Ale możemy – odpowiedzieli ze śmiechem.
-No dobra – powiedziałam i dostałam od każdego buziaka w policzek – jakie to miłe.
-Teraz wy tu poczekajcie, możecie zrobić sobie coś do jedzenia, lub po oglądać TV.
-Dziękujemy, to bardzo miłe – powiedział Liam.
-To ja wam dziękuje. Moje marzenie wreszcie się spełniło a nawet bardziej.
-A tak w ogóle to jak masz na imię ?
-Lucy.
-Bardzo ładne imię – powiedział Harry szczerząc się.
-Dobra, to ja idę na górę. Tylko nic tu nie zniszczcie.
-Postaramy się – powiedzieli zgodnie.
Po chwili byłam już na górze. Gdzie by ich tu umieścić – myślałam.
Gdy już wszystko uszykowałam, poszłam na dół żeby zobaczyć co tam robią.

3 komentarze = 2 rozdział 






 Wiem że nie pisze jakoś 'perfekcyjnie' ale się staram :) 
Do następnego rozdziału ! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz